Wszystko czego nie wiedzieliśmy o składowaniu odpadów.

Zgodnie z ustawą o odpadach z 14 grudnia 2012 roku (Dz. U. 2013 poz. 21, art. 2, pkt. 25) Składowiskiem jest obiekt budowlany przeznaczony do składowania odpadów. Definicja ta nie dotyczy wyłącznie odpadów zmieszanych, dotyczy także zwałowisk mas ziemnych i wylewisk odpadów ciekłych. Obiekt taki należy zlokalizować i zagospodarować zgodnie z przepisami. W chwili obecnej ustawodawcy intensywnie pracują nad rozporządzeniem dotyczącym magazynowania odpadów, jednak projekt z 13 sierpnia nie wprowadza nowej definicji składowiska, doprecyzowuje zapisy dotyczące umiejscawiania oznakowania miejsc magazynowania odpadów.

Oznacza to, składowisko musi być obiektem dużym, przystosowanym do eksploatacji przez co najmniej kilkadziesiąt lat, mieć maksymalną szczelność, minimalne oddziaływanie na środowisko oraz nie być uciążliwym dla otoczenia. Szczelność jest niezwykle istotna ponieważ właściwości fizyczne, chemiczne i biologiczne odpadów oraz jakość gruntu na którym tworzone jest składowisko, bezpośrednio oddziaływają na środowisko, a działanie to ma być minimalizowane. Ważnym także jest pomysł na rekultywację, czyli przywrócenie wartości przyrodniczych terenom zmienionym przez działalność człowieka.

W Polsce wyróżnia się trzy rodzaje składowisk: zorganizowane, pół-zorganizowane i niezorganizowane. Podział ten tłumaczy już sama nazwa, jednak wyjaśnić należy, że składowiska zorganizowane to obiekty, które posiadają specjalnie wybraną lokalizację i techniczne zabezpieczenie przeciwko oddziaływaniu na środowisko, poprzez odizolowanie odpadów od gruntów oraz wykluczenie emisji odcieków oraz odorów i pyłów. Izolacje te są tworzone w oparciu o uwarunkowania geotechniczne i hydrogeologiczne.

Składowiska pół-zorganizowane, to takie  gdzie występuje wyłącznie izolacja odpadów od podłoża, ale nie ma zabezpieczeń przed wyciekami, zapachami i pyłami.

Składowiska niezorganizowane wykorzystują naturalne wyrobiska i zagłębienia terenu, co oznacza, że nie ma praktycznie żadnych zabezpieczeń, a to  prowadzi do zanieczyszczeń gleby, wody i powietrza.

Właścicielami większości składowisk są samorządy terytorialne, jednak od kilku lat jest tendencja wzrostowa tworzenia prywatnych obiektów, w szczególności tych przetwarzających odpady.  Każdy kto chce otworzyć składowisko musi otrzymać pozwolenie zintegrowane lub pozwolenia na przetwarzanie odpadów, pozwolenie na użytkowanie składowiska, decyzję środowiskową na zbieranie odpadów w poszczególnych frakcjach, akceptację instrukcji prowadzenia składowiska oraz jest  kontrolowany pod  kątem prawidłowości składowania tych odpadów i ich wpływu na środowisko. Bardzo rzadko zdarza się aby jedno składowisko miało pozwolenie na zbieranie absolutnie każdego występującego odpadu, dlatego obowiązująca jeszcze ustawa o odpadach (art. 103 ust. 2 ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r.) dzieli składowiska na trzy typy: składowisko odpadów obojętnych, niebezpiecznych i innych niż obojętne i niebezpieczne.

O tym gdzie trafia dany odpad decyduje jego charakterystyka chemiczna i fizyczna.

Jeśli mówimy o składowiskach popularnie nazywanych wysypiskami śmieci, trafić tam mogą jedynie odpady nienadające się do dalszego przerobu, które przeszły już selekcję, a cześć ich frakcji została poddana recyklingowi lub odzyskowi.

Składowiska selektywne odpadów, które poddawane będą dalszym procesom odzysku i recyklingu, objęte zostaną w najbliższym czasie nowymi przepisami środowiskowymi, zgodnie z którymi  firmy już powinny rozpocząć proces dostosowywania składowisk i pozwoleń do nowej ustawy. Oznacza to, że obiekty te muszą przebudować swoją infrastrukturę, aby zapewnić maksymalne zabezpieczenie emisyjne, dostosować się  do nowych wymogów przeciwpożarowych i wyraźnie, technicznie oddzielić składowane frakcje odpadów (boksy pryzmy, stosy oraz w postaci zbelowanej), których maksymalny czas składowania wynosi jeden rok.

Z perspektywy definicji mamy jasny obraz działań prowadzonych na składowiskach,  skąd więc taki liczne od pewnego czasu pożary?

Pierwsza sprawa to błąd czynnika ludzkiego.

Większość składowisk  ma instrukcje składowania, ze szczegółowym opisem odbioru, segregacji i magazynowania poszczególnych frakcji odpadów na swoich stronach www.

Kiedy składowisko wywiązuje się z umowy z gminą o odbiorze odpadów komunalnych to prowadzi odbiory selektywne i zmieszane. Odpady trafiają do sortowni, gdzie odzyskiwane jest wszystko co możliwe,  resztę traktuje się zgodnie z instrukcją. To, że mieszkańcy gminy niezbyt dokładnie wywiążą się z segregowania nie ma większego znaczenia, ponieważ odpad przechodzi jeszcze tyle etapów, że raczej nie ma szansy by np. szkło trafiło w odpad zielony i doszło do reakcji słońce + szkło + sucha trawa. Większe znaczenie ma wynajem kontenerów na odpady, szczególnie budowlane. Najbardziej popularne kody na tego typu odpad to 17 01 07- zmieszane odpady z betonu, gruzu ceglanego, odpadowych materiałów ceramicznych i elementów wyposażenia inne niż w 17 01 06* (który zawiera w sobie także odpady niebezpieczne). 17 01 07 odpad betonu oraz gruzu betonowego z rozbiórek i remontów oraz 17 01 02, gruz ceglany. Pierwszy kod pozwala by w kontenerze lub pojemniku dostarczonym przez odbiorcę odpadów znajdowało się wszystko co dotyczy gruzu, dwa kolejne muszą być wyselekcjonowane. Cena zagospodarowania 17 01 01 i 17 01 02 jest niższa od 17 01 07 bo nie wymagają dalszego sortowania i łatwiej jest chociażby zmielić te odpady. W praktyce wygląda to jednak następująco: prowadzący remont zamawia kontener na gruz, dostaje pojemnik, do którego wsypuje wszystko co ma, czyli szkło, ceramika, papier, tapety, plastiki. Taki kontener jedzie na składowisko, zostaje wysypany i czeka na przesortowanie. W zależności od możliwości przerobowych trwa to czasami kilka dni, a innym razem nawet kilka tygodni. Jeśli do tak zmieszanych odpadów dodamy odpowiednią temperaturę, kąt padania słońca to mamy gwarantowany pożar. Nie jest to przykład wymyślony, a rzeczywista sytuacja, która miała miejsce w lipcu tego roku na jednym z większych składowisk w Polsce. Czy w tej sytuacji winę ponosi zamawiający kontener, który zignorował instrukcje, kierowca który nie zauważył bądź nie zgłosił szkła w odpadzie, pracownik placu, który przeoczył szkło, czy kierownik, który zlecił pracownikom inne, zapewne pilniejsze zadania? Ciężko w tej sytuacji wytypować winnego, nie mniej pożar był i straty są duże, a oddziaływanie na środowisko też było spore.

Następny przykład to baterie i ich samozapłon, odpady ciekłe, które uległy samozapłonowi, jakakolwiek iskra spowodowane przez maszyny pracujące na składowisku i zajęcie się makulatury, rzadziej burza z piorunami, takie wypadki na składowiskach będą się zdarzały prawdopodobnie zawsze. Oczywiście nowa ustawa odpadowa ma na celu minimalizację takich przypadków, jednak można powiedzieć, że w tej sprawie jest akurat mocno życzeniowa.

Kolejny powód to czynnik techniczny,  jakościowy i w efekcie ekonomiczny.

W sortowniach odpady rozdziela się maszynowo oraz ręcznie. Procesy technologiczne nie są jeszcze tak zaawansowane by całkowicie wyeliminować czynnik ludzki. Zazwyczaj musi nastąpić dosort, jednak linia i tak idzie na tyle szybko, że wiele frakcji łatwo pominąć. Tutaj można rozważać zwolnienie pracy taśmociągu, bądź zatrudnienie szybszych pracowników, ale wtedy pojawia się czynnik ekonomiczny, który głośno krzyczy o braku takiej możliwości ze względu na koszty. Tutaj także należy powiedzieć sobie wprost o pracownikach linii sortującej, zazwyczaj są to osoby starsze , imigranci, osoby o obniżonej sprawności intelektualnej lub ruchowej, osoby pochodzące z różnych grup wykluczenia zawodowego. Spowodowane jest to oczywiście jakością pracy, mało kto chce w ogóle pracować w sortowni, nie mniej jednak to oni pracują na to by reszta mogła czuć się ekoodpowiedzialnymi. Nieczęsto nie zaprzątamy sobie głowy tym co dzieje się dalej z pieczałowicie przez nas posegregowanymi odpadami, a za tym dalej stoi człowiek, który zapewnia rzeczywisty recykling a nie zasypanie kolejnej dziury w lesie.

A jeśli o dziurach w lesie mowa to ostatni czynnik, czyli nielegalna działalność.

Nielegalne są właśnie dziury w lesie, sprowadzanie odpadów z zagranicy bez odpowiednich dokumentów, prowadzenie składowiska bez pozwoleń oraz składowanie innych odpadów niż te, na które jest pozwolenie. Wszystkie wymienione działania są bardzo popularne w Polsce, jednak najpopularniejsze chyba jest oszukiwanie na decyzjach środowiskowych. Zazwyczaj składowisko ma 3 decyzje: na zbieranie (czyli magazynowanie konkretnych frakcji w konkretnych kodach i ilościach), na transport (często bardzo szeroki zakres, obejmujący większość kodów odpadów) i na przetwarzanie (odpady wybrane w wysorcie). Składowisko musi także zarabiać, więc co w sytuacji kiedy zgłasza się klient który potrzebuje zutylizować odpad, który odbierający ma tylko w decyzji na transport? Nie informuje o tym dostawcy, odbiera, kasuje, wydaje dalej jako własny. Czasami jednak trafia się taki odpad, którego nie ma komu przekazać dalej, bo nikt znajomy nie ma decyzji na zbieranie. Wtedy odpad trafia na nielegalne składowisko.

Co znajduje się na nielegalnym składowisku to ściśle strzeżona tajemnica. Takie składowiska są kamuflowane i strzeżone, a dostać się na nie bez znajomości kogoś „ze środka” jest niemożliwe. Są na tyle skutecznie obwarowane, że nie ma tam wejścia ani WIOŚ, ani SM, ani policja. Informacje o istnieniu takowych pochodzą zazwyczaj z dronów i plotek. W 99% przypadków składowane są tak odpady niebezpieczne i obojętne, między którymi zachodzą reakcje chemiczne co powoduje zapłon. Gaszenie takiego obiektu trwa kilka dni, a gazy i pyły wzbijające się w powietrze mocno oddziaływują na środowisko i często powodują ewakuację okolicznych mieszkańców.

Kiedy wymiar sprawiedliwości zbiera się za zamknięcie nielegalnie działającego  składowiska, najłatwiejszą metodą likwidacji dowodów jest podpalenie. Podpalane są także odpady nielegalnie przywiezione do Polski, odpady na które są papiery o przekazaniu do utylizacji, a które nadal zalegają, czy odpady, których koszt utylizacji jest zbyt wysoki dla ich posiadacza. Takich składowisk są dziesiątki, często jest tak, że realny właściciel opłaca podstawioną osobę, która rejestruje na siebie firmę, a w razie konfrontacji prawnej idzie do więzienia. W tym czasie rzeczywisty właściciel znajduje kolejnego „słupa”, kolejny plac i kolejny raz zarabia na nielegalnym transferze odpadów.  Zauważyć należy jednak, że gdyby nie było popytu to, nie było by także „potrzeby” powstawania takich miejsc. Zawiłe przepisy i rosnące w szybkim tempie ceny utylizacji powodują, że niestety, ale taniej jest pozbyć się problemu na nielegalnym składowisku. Stopień skomplikowania przepisów środowiskowych w chwili obecnej powoduje, że urzędnicy mający egzekwować doraźne przepisy, nie są w stanie tego robić, gdyż sami nie mają jedynej właściwej interpretacji, a wciąż zmieniające się projekty rozporządzeń wprowadzają jeszcze większy chaos.

Nie oznacza to, że wszystkie składowiska w Polsce robią coś nielegalnie lub współpracują z nielegalnymi składowiskami. Jest cała masa przedsiębiorstw, które są przykładem odpowiedzialnej gospodarki odpadowej, które swoje działania opierają na minimalizacji obciążeń środowiska, które pomagają rekultywować tereny po niezorganizowanych składowiskach, prowadzą akcje nasadzeń drzew i działają w duchu proeko. Wszystko zależy od polityki takiej firmy i od wymierności zysków.