Co dają nam inwestycje w tereny zielone w miastach?

Na pewno przynajmniej część z mieszkających w miastach czytelników zetknęła się z sytuacją, w której z jego bezpośredniego otoczenia znika coraz więcej drzew, czy też nawet mniejszych akcentów zieleni w postaci chociażby kwietników, żywopłotów. Tymczasem miejskie tereny zielone nie tylko mają bezpośredni wpływ na nasze zdrowie chociażby poprzez oczyszczanie powietrza, ale może się także przekładać na realne oszczędności. Jak? Kilka sposobów przedstawiamy poniżej.

Biorąc pod uwagę różnego typu czynniki wpływ zieleni miejskiej a przede wszystkim obecności drzew oceniono w Londynie. Według jednego z raportów fakt, że w tym mieście znajduje się 8,4 miliona drzew ma bezpośrednie przełożenie na usuwanie przez nie około 2 240 ton zanieczyszczeń rocznie. Gdyby chcieć się ich pozbyć „ludzkimi” metodami koszt takiego przedsięwzięcia wyniósłby w granicach 124 milionów funtów. Drzewa eliminują oczywiście również dwutlenek węgla, czyli najważniejszy z gazów cieplarnianych. Londyńskie drzewa odpowiadają także za 21% zacienienia w mieście, co wydatnie przyczynia się do schładzania powietrza w tej metropolii. Wyliczył to Brytyjski Urząd Statystyczny, według którego w latach 2014-2018 dało to oszczędności w wysokości 5 miliardów funtów rocznie, zaś dodając do tego zmniejszone straty spowodowane obniżeniem efektywności pracy daje to w sumie nawet 16 miliardów funtów.

Jak wskazują na to badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii obecność zieleni miejskiej może mieć również wymierny efekt w postaci oszczędności z tytułu wydatków ponoszonych na służbę zdrowia. Jako założenie przyjęto, że tereny zielone sprzyjają aktywności fizycznej, która z kolei przekłada się na lepszą formę społeczeństwa a zatem i poprawę stanu zdrowia. Zgodnie z publikacją zamieszczoną w Preventative Medicine brytyjska służba zdrowia jest w stanie zaoszczędzić w ten sposób nawet 2,2 miliarda funtów rocznie.

Wskazuje się również na korzyści psychologiczne: obecność terenów zielonych zmniejsza zagrożenie depresją i redukuje stres. Poza tym pełni także funkcję socjalizacyjną, bowiem służy jako miejsce spotkań i poznawania nowych ludzi. W ich okolicy zaś powstaje korzystny mikroklimat, co nie pozostaje także bez wpływu na ceny znajdujących się w pobliżu nieruchomości. 

Świeżym przykładem planowanej inwestycji z polskiego podwórka jest decyzja władz Lublina o posadzeniu 24 000 m2 łąk kwietnych. Warto tutaj podkreślić, że chodzi o łąki, nie zaś zwykłe trawniki. Na czym polega różnica? Trawniki wymagają stałego utrzymywania, koszenia, co generuje dodatkowe koszty. Najważniejszy jest jednak wpływ na ekosystem. O ile wpływ zwykłego trawnika jest niemalże żaden, o tyle łąki stają się przede wszystkim domem dla owadów, dając im a także pożytecznym ptakom pożywienie. W tym kontekście należy mieć na względzie pogłębiający się kryzys związany z coraz większym niedoborem pszczół. Z kolei niektóre gatunki ptaków przeprowadzają naturalną dezynsekcję eliminując chociażby komary. Oprócz samych łąk w Lublinie planowane jest posadzenie pól słoneczników.

W ostatnich latach coraz większą popularnością, w tym w Polsce, cieszy się zagospodarowywanie zielenią… dachów budynków. Oprócz estetyki jest to również opłacalne. Zielony dach to przede wszystkim lepsza izolacja cieplna. Idą za tym realne oszczędności, bowiem nie ma wtedy aż takiej potrzeby klimatyzowania pomieszczeń w upalne dni, co z kolei przekłada się na dalsze pośrednie zmniejszenie poziomu emisji gazów cieplarnianych. Zwiększa się także komfort życia, bowiem takie zagospodarowanie dachów przeciwdziała tworzeniu się tzw. wysp ciepła w miastach, zieleń schładza bowiem powietrze odparowując wilgoć. Z drugiej strony obecność zieleni na dachu to lepsza retencja wody deszczowej. Zgodnie z badaniami naukowców z Pensylwanii o ile tradycyjny dach jest w stanie pochłonąć jedynie około 24%, o tyle rozbudowana po kilku latach zieleń daje w tym zakresie możliwości na poziomie nawet 80%. Biorąc pod uwagę zyski na tych dwóch płaszczyznach (izolacja cieplna+retencja) naukowcy z Uniwersytetu Michigan oszacowali, że po 40 latach użytkowania zielony dach o powierzchni 1000 m2 daje oszczędności rzędu 100 000 dolarów.