Sektor rybołówstwa w Polsce jest w fatalnej kondycji. Czy możemy liczyć na poprawę?

Ta gałąź gospodarki swego czasu miała się dobrze w naszym kraju. Na przykład, w roku 1920 gdy tworzono podwaliny pod polskie rybołówstwo i w 1946 roku, gdy zaczynano je po II wojnie światowej odbudowywać, rybacy mogli liczyć na wsparcie rządu. Obecnie w Polsce nie mamy w pełni określonych warunków sensownego rybołówstwa przybrzeżnego, a przede wszystkim klarownej pomocy ze strony rządzących.

Rybołówstwo morskie jest gałęzią gospodarki obejmującą połów ryb w sposób komercyjny i rekreacyjny. Jest to także poławianie na potrzeby nauki, jak również zarybianie oraz hodowla ryb, na obszarze morskim naszego kraju.

Poprzez przystąpienie Polski do Unii Europejskiej rodzime rybołówstwo zostało ujęte w ramy Wspólnej Polityki Rybołówstwa. Dotyczy ona czterech obszarów: zarządzania rybołówstwem, polityki międzynarodowej, polityki rynku i polityki handlowej, finansowania polityki poprzez fundusze EFR 2007-2013 oraz EFMR 2014-2020.

Wspólna Polityka Rybołówstwa (WPRyb) to zasady dotyczące zarządzania europejskimi flotami rybackimi i ochrony ryb. Umożliwiają ona wszystkim krajom europejskim równy dostęp do wód i łowisk UE, a rybakom umożliwia uczciwą pracę.

Należy wziąć pod uwagę, że niektóre gatunki ryb są nazbyt łowione Dlatego też państwa UE powzięły działania mające na celu zagwarantowanie, że europejski przemysł rybny będzie miał charakter zrównoważony i nie będzie zagrażał wielkości populacji ryb, także w przyszłości.

Celem WPRyb jest zagwarantowanie ekologicznego i dobrze gospodarowanego rybołówstwa, dostarczającego każdemu mieszkańcowi UE zdrową żywność a także aktywizacja rybołówstwa oraz zapewnienie rybakom godnego poziomu życia. Jak wynika z powyższego – taka jest teoria. Ale rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej.

Sektor rybołówstwa w Polsce jest w złej kondycji, wręcz katastrofalnej. Wpłynęło na to wiele czynników, min. pandemia koronawirusa, połowy przemysłowe, zmiany klimatyczne, ale przede wszystkim nadmierny połów dorsza, na który nie nałożono limitów a jego populacja od kilku lat jest w dramatycznej sytuacji.

Podstawą polskich połowów, wśród wszystkich gatunków ryb w Bałtyku jest dorsz. Łapany przez małe łodzie rodzinne, gdzie tradycja łowienia była przekazywana z pokolenia na pokolenie, nie był poławiany na skalę przemysłową. Łodzie te wypływały w morze, ale nie miały możliwości żwawego przemieszczania się i zmiany łowiska. Do tego doszły obostrzenia ze strony UE mające na celu ograniczenie połowu, aby odbudować ten gatunek. Doprowadziło to do upadku małych jednostek rodzinnych. Obecnie mamy sytuacje, w których pomoc udzielana jest przede wszystkim dużym jednostkom, które poławiają ryby w celach przemysłowych nie tylko na otwartym morzu, ale także w zalewach.

Jeśli taka sytuacje będzie się pogłębiała nie dość, że nastąpi całkowity upadek małych jednostek połowowych, to ich załogi zaniechają wykonywania zawodu i masowo zaczną odchodzić do zagranicznych armatorów.

22 września 2020 roku pojawiło się światełko w tunelu i po 10 latach cierpliwego oczekiwania rybacy doczekali się wstępnego porozumienia Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, które wprost przedstawiło sytuację rybacką i zasoby rybne na Bałtyku

Kolejnym dokumentem Komisji Europejskiej w sprawie polskiego rybołówstwa i Wspólnej Polityki Rybackiej Unii Europejskiej była decyzja, która ma przedłużyć pomoc w związku z sytuacją endemiczną na cały 2021 rok oraz zwiększy pomoc w rybołówstwie do 270 000 euro. Biorąc pod uwagę to, że nasz kraj jest czwartym co do wielkości państwem objętym programem rybackim UE niezwykle istotnym jest konkretne i jasno ustalone finansowanie jego potrzeb. Wiadome jest nie od wczoraj, że stan zasobów ryb spada w zatrważającym tempie. Rybacy liczą na to, iż będą mogli zaniechać brania udziału w chwilowych i niestałych programach środowiskowych, nie dających stabilności rozwoju.

Pojawiło się porozumienie mówiące o pomocy finansowej polskim rybakom nie tylko w odniesieniu do samych połowów (monitorowanie, wzmożoną kontrolę połowów oraz zmniejszenie zdolności do połowu statków dotkniętych bardzo trudną sytuacją), ale udzielenie środków do życia. Rada i Parlament Europejski chcą odbudować zasoby rybne poprzez uważny i powściągliwy połów po zadowalającej odnowie ławic ryb lub po pięciu latach.

Ważnym jest, by podkreślić że rybacy znając stanowisko UE w sprawie połowów, w tym zakazu połowu dorsza od VII 2019r. do tej chwili, nie chcą narażać państwa na dodatkowe koszty związane z pomocą. Jednakże znając intencje UE i mając przed sobą perspektywę finansowania z unijnych funduszy polski rząd powinien zacząć działać. Czy nie powinno się ratować upadającej polskiej floty rybackiej z wielowiekową tradycją?

Zobacz również: Wpływ globalnego ocieplenia na morza i oceany.