Problem dziury ozonowej nie do końca zażegnany

W atmosferze ozon powstaje w zderzeniach tlenu atomowego z tlenem cząsteczkowym, którym oddychają ludzie. Źródłem tlenu atomowego są intensywne słoneczne promienie UV, które przyczyniają się do rozpadu tlenu cząsteczkowego na pojedyncze atomy powyżej 25 km. Ozon całkowicie absorbuje najbardziej energetyczną część promieniowania UV. Ten proces powoduje nagrzewanie powietrza tworząc stratosferę na wysokościach 15 km do 50 km, i chroni życie na Ziemi. W stratosferycznej warstwie ozonowej znajduje się średnio około 90% całkowitej zawartości ozonu w atmosferze. Rosnące emisje freonów (czyli chloro – fluoro – pochodnych węglowodorów, w literaturze często są określane jako CFC, co jest skrótem ich nazwy angielskiej Chloro Fluoro Carbons) doprowadziły do zmniejszenia zawartości ozonu w stratosferze i wzrostu słonecznego promieniowania UVB na powierzchni Ziemi. Ten ubytek występuje w umiarkowanych szerokościach geograficznych we wszystkich sezonach, ale szczególnie drastycznie od wczesnych lat osiemdziesiątych na półkuli południowej w rejonie polarnym– ‘antarktyczna dziura ozonowa’.

Protokół Montrealski
Kamieniem milowym w ochronie warstwy ozonowej był Protokół Montrealski w sprawie substancji zubażających warstwę ozonową (SZWO). Został podpisany właśnie w Montrealu, ponad 30 lat temu – 16 września 1987 roku. Protokół z Montrealu pierwotnie został podpisany przez 24 państwa, po trzech dekadach liczba sygnatariuszy wzrosła do 197. Protokół Montrealski stał się podstawą tworzenia programów ograniczania stosowania i emisji substancji zubażających warstwę ozonową. Wprowadził on „zasadę ostrożności”, która polega na globalnej współpracy społeczności świata, mającej na celu zapewnienie, iż ochrona środowiska zostanie wprowadzona nie tylko w przypadku jego ewentualnej degradacji, ale już w momencie uzasadnionych wątpliwości. Załączniki do Protokołu precyzyjnie określają całą grupę substancji kontrolowanych, których zużycie w ciągu roku ma nie przekroczyć określonych wartości. Akt powołuje również 3 panele eksperckie o charakterze międzynarodowym, które mają regularnie oceniać wywiązywanie się stron z postanowień Protokołu. Przypuszcza się, że gdyby nie wprowadzono Protokołu Montrealskiego i emisje niszczących ozon substancji w dalszym ciągu rosłyby w tempie 3% rocznie, dziura ozonowa objęłaby całą planetę do połowy XXI wieku.

Obecna sytuacja
Wyniki najnowszych badań nad dziurą ozonową są świadectwem sukcesu Protokołu. Uczonym udało się odnotować zmniejszenie się dziury ozonowej nad Antarktydą o całe 4 mln km2. Jest to dowodem, że ogólnoświatowe działania mające za zadanie ochronę klimatu przynoszą efekt. Naukowcy oszacowali, że ostateczny sukces w odbudowywaniu powłoki ozonowej nastąpi najwcześniej w 2050 roku. Termin ten nie ulegnie przesunięciu pod warunkiem nie pojawienia się substancji, które na nowo mogą zagrozić spójności warstwy ozonowej otaczającej ziemię. Co jak w ubiegłym roku się okazało, nie jest niemożliwe. Na horyzoncie bowiem pojawiły się nowe problemy. Nieoczekiwanie stwierdzono rosnące zagrożenie dla warstwy ozonowej z powodu uwolnienia substancji nieuregulowanych przez ten Protokół.

Dichlorometan – nowe zagrożenie
Niebezpieczeństwo pochodzi z klasy substancji chemicznych zwanej „chlorocarbonsy”. Przykładem jest dichlorometan, który służy do czyszczenia farb, fumigacji i produkcji farmaceutyków. Szacuje się, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia ilość dichlorometanu wzrosła o około 60%. Na podstawie przeprowadzonych analiz, stwierdzono, że za około 3% utraty ozonu może odpowiadać właśnie dichlorometan. Może wydawać się to mało, ale 8 lat temu substancja ta była odpowiedzialna za utratę jedynie 1,5% ozonu. Symulacje, które obejmują wpływ tej substancji sugerują, że warstwa ozonowa powróci do stanu sprzed lat 80. dopiero po 2100 roku. W związku z uzyskanymi wynikami, sugeruje się, że niezbędne jest rozszerzenie Protokołu Montrealskiego o substancje, które mają żywotność poniżej pół roku – takie jak dichlorometan.