Czy koncerny nadal stosują metody postarzania swoich produktów?

Żeby nakłonić klienta do częstszego odwiedzania sklepów producenci wielu urządzeń jeszcze do nie dawna prowadzili politykę powszechnie znaną jako planowe postarzanie produktu. Sama nazwa znacznej części osób z pewnością przywiedzie na myśl sytuację, w której mieliśmy wrażenie, że jakieś urządzenie elektryczne lub elektroniczne zepsuło się nam podejrzanie szybko lub zaczęło działać na tyle źle, że niezbędna okazała się jego wymiana. Dla porządku jednak przedstawimy definicję tego zjawiska.

Planowe postarzanie produktu „jest to strategia producenta, która polega na ograniczeniu czasu użyteczności swojego produktu, najczęściej sprzętu AGD i RTV. Zabieg taki ma na celu zapobiegnięcie wieloletniego użytkowania danego produktu, a co się z tym wiąże generuje potrzebę dokonania ponownego zakupu. W myśl idei planowanego postarzania produktów bardzo często zdarza się, że po upływie terminu gwarancji, dochodzi do uszkodzenia jednego z elementów produktu, a jego wymiana lub naprawa jest nieopłacalna” lub też „polityka planowania lub projektowania produktu w taki sposób, aby w sposób sztuczny ograniczyć czas jego wykorzystania, ponieważ po upływie tego czasu stanie się ono nieaktualne, niemodne, uszkodzone, awaryjne lub niefunkcjonalne”. Genezy postarzania produktów możemy doszukiwać się w Stanach Zjednoczonych. Idea ta miała być sposobem na pobudzenie gospodarki po wydarzeniach związanych z wielkim kryzysem i słynnym krachem na Wall Street.

Postęp technologiczny mógłby wskazywać, że będziemy w stanie wytwarzać produkty o coraz większej trwałości, które raz kupione wystarczą „na lata”. Przykładowo w jednostce straży pożarnej w Livermore, w Kalifornii, znajduje się żarówka, która świeci od… 117 lat! Na dowód co 30 sekund aktualizowane jest jej zdjęcie, które można zobaczyć tutaj.

Jak jednak pokazuje planowe postarzanie produktów z powodu chęci zysku dzieje się odwrotnie. Szczególnie widoczne i groźne jest to w przypadku przedsiębiorstw, które zajmują na rynku pozycję monopolistyczną, co daje im możliwość „dyktowania warunków” klientom.

W jaki sposób można planowo postarzać produkty?

Istnieje kilka głównych metod. Można np. umieścić w nich elementy, które po określonym czasie zużycia uniemożliwiają dalsze korzystanie z urządzenia. Można zaprojektować i skonstruować urządzenie w taki sposób, aby nie było możliwe dokonanie jego demontażu (np. poprzez zastosowanie odpowiednich łączeń materiałów), a tym samym uniemożliwić ich naprawę (z wyjątkiem autoryzowanych serwisów, dysponujących właściwym „know-how”) nawet, jeżeli w innym przypadku byłaby ona czynnością stosunkowo prostą. Można też nie udostępnić do sprzedaży detalicznej kluczowych części zamiennych. Często stosowaną praktyką jest też produkowanie wyrobów, które w praktyce są produktami jednorazowego użytku, np. urządzenia na baterie lub akumulatory, których wymiana z przyczyn konstrukcyjnych jest niemożliwa.

Tego typu praktyki są nieetyczne i nieekologiczne.
Przede wszystkim z pierwszego powodu poszczególne przedsiębiorstwa nigdy oficjalnie nie przyznają się do takich działań. Producenci awaryjność produktów tłumaczą złożonością ich konstrukcji
i ilością wykorzystanych podzespołów, zwłaszcza elektronicznych. Wiąże się to oczywiście ze znacznie wyższymi wydatkami ponoszonymi przez klientów. Jedna z fundacji hiszpańskich wyliczyła, że przeciętny obywatel mógłby zaoszczędzić w ciągu całego życia 50 000 – 60 000 euro, gdyby producenci nie stosowali planowego postarzania produktów. Te wytworzone w solidny sposób byłyby oczywiście droższe, natomiast wydatek ten w przypadku części produktów byłby ponoszony raz na wiele lat.

Jeżeli zaś chodzi o ekologię, to w oczywisty sposób taka działalność prowadzi z jednej strony do nadmiernego zużycia zasobów, z drugiej zaś do jeszcze bardziej nadmiernego generowania odpadów. Problemem jest zwłaszcza wykorzystywanie tworzyw sztucznych oraz innych materiałów, które nie są biodegradowalne. Szczególnie problematyczne są odpady elektroniczne, które powinny trafiać do PSZOKów (Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych), co jednak jak wiemy niekoniecznie ma miejsce. Cześć produktów zawiera wręcz elementy trujące lub radioaktywne, co dodatkowo utrudnia ich utylizację.