(Nie)kontrolowane pożary lasów na świecie w 2019 roku – jak natura wciąż przegrywa ze źle rozumianą ekonomią?

W ostatnich miesiącach byliśmy – i niestety wciąż jesteśmy – świadkami przyzwolenia władz na trawienie przez ogień dziesiątek, setek tysięcy lub nawet milionów hektarów lasów. Mowa  oczywiście o Brazylii i Rosji. W tym pierwszym państwie prezydent Jair Bolsonaro obiecał sektorowi przemysłowemu oraz rolnikom łatwiejszy dostęp do obszarów chronionych oraz zajmowanych przez brazylijskie plemiona. Obietnice te z pewnością przyczyniły się do większej zuchwałości podpalaczy, którzy, przy cichej aprobacie władz, wypalają lasy dla uzyskania większych przestrzeni pod pola uprawne.

Skarcony przez Norwegię i Niemcy, które wycofały wsparcie finansowe dla Brazylii udzielane w postaci środków z Funduszu Amazońskiego Bolsonaro stwierdził jedynie, że państwa te mogą sobie zabrać swoje pieniądze, gdyż nie są mu one potrzebne do ochrony Amazonii. W wolę ochrony  „płuc świata” należy jednak wątpić, ponieważ w kontekście licznych pożarów lasów z jednej strony stwierdził, że nie dysponuje wystarczającymi środkami, aby je ugasić, z drugiej zaś przykładowo nie przyjął oficjalnie oferty pomocy zagranicznej, złożonej mu m.in. przez Donalda Trumpa, który – jak na ironię – sam znany jest ze swojej niezbyt proekologicznej postawy. Dla porównania samolot prywatnej amerykańskiej firmy wspierał w tym roku Boliwię w gaszeniu pożarów lasów na jej terytorium.

Trzeba pamiętać, że brazylijskie (i nie tylko) lasy Amazonii odpowiadają za około 20% światowej produkcji tlenu. Ponadto naukowcy są zaniepokojeni faktem, że ostatnie pożary mogą przyczynić się do emisji znacznej ilości dwutlenku węgla do atmosfery, co dodatkowo zwiększy tempo postępowania globalnego ocieplenia.

Również władze, przynajmniej lokalne, Rosji wydawały się niewiele robić sobie z trawiących lasy syberyjskie pożarów, dym z których dotarł nawet przez koło podbiegunowe do Ameryki Północnej. Przedstawiciele organów odpowiedzialnych za opanowanie sytuacji oficjalnie stwierdzali, że pożary te nie stanowią zagrożenia dla siedzib ludzkich, zaś koszt ich ugaszenia przekracza potencjalne straty, w związku z czym czeka się jedynie na ich samoczynne wypalenie się.

Także i w tej sytuacji koszty ekologiczne mogą być znaczące. Poza samą stratą przestrzeni leśnych oraz wspomnianą już w kontekście Amazonii emisją dwutlenku węgla trzeba pamiętać, że na Syberii znajdują się obszary wiecznej zmarzliny, których topnienie ogień z pewnością przyśpieszy. To z kolei spowoduje zwiększoną emisję znajdującego się w wiecznej zmarzlinie metanu – kolejnego gazu cieplarnianego.

W kontekście potencjalnych inwestycji może to być oczywiście dla Rosji korzystne z czysto ekonomicznego punktu widzenia w kontekście potencjalnych inwestycji oraz zwiększonych możliwości wydobycia surowców. Topnienie wiecznej zmarzliny stwarza jednak i zagrożenia. Przede wszystkim uszkodzeniu mogą ulec elementy infrastruktury: drogi, torowiska, rurociągi oraz znajdujące się na tym obszarze budynki.

Na szczęście w Rosji nastawienie władz centralnych okazało się ostatecznie inne, niż prezydenta Brazylii. Na obszarach zagrożonych pożarami wprowadzony został stan nadzwyczajny, zaś do walki z ogniem z polecenia Władimira Putina włączono wojsko. Z kolei prokuratura ma zbadać, czy ogień nie został podłożony celowo, zaś celem takiego działania nie była np. chęć zatarcia śladów po nielegalnej wycince drzew. Niemniej jednak podjęte działania, choć właściwe, należy uznać za zdecydowanie spóźnione.

W porównaniu do sytuacji zarówno w Amazonii, jak i na Syberii niezauważona pozostaje skala pożarów lasów, jakie występują w Afryce. W porównaniu do Amazonii pożary afrykańskie obejmują nawet jeszcze większe terytorium. Również tutaj głównym czynnikiem są podpalenia, których celem jest uzyskanie nowych obszarów rolnych lub miejsc na pastwiska dla zwierząt. Dotyczą one głównie Angoli, Konga, Demokratycznej Republiki Konga, Tanzanii oraz Zambii. Państwa te w oczywisty sposób nie posiadają wystarczających środków ekonomicznych na walkę z nimi, ale też ich polityka nie zniechęca skutecznie mieszkańców do podpaleń. Takie działania zresztą mogą nie być w ogóle podejmowane, ponieważ uzyskiwanie nowych terenów za pomocą ognia wydaje się wpisywać w tradycję rolniczą tych państw.

Również równikowe lasy afrykańskie, lasy deszczowe, stanowią znaczący rezerwuar tlenu na Ziemi. Nie należy również zapominać – co odnosi się do wszystkich opisanych pożarów – o bioróżnorodności tych obszarów, która może zostać w znacznym stopniu zniszczona. Przede wszystkim skurczą się i tak już w coraz większym stopniu ograniczane przez działalność człowieka przestrzenie do życia dla zwierząt.

Dodatkowo trzeba podkreślić, że w przeciwieństwie do Amazonii kwestia pożarów w Afryce wydaje się przez świat w niewielkim stopniu dostrzegana. Zaskakująca jest także postawa niektórych instytucji, jak np. NASA, zdaniem której są to kontrolowane pożary, które mogą przyczynić się do poprawy jakości gleby, ze zjawisk negatywnych wymieniając jedynie np. pogorszenie jakości powietrza, całkowicie ignorując potencjalne skutki ekologiczne, które tak jak w Amazonii i na Syberii w Afryce będą również wysokie.