Mikroplastik – problem nie tylko oceanów

Jakiś czas temu pisaliśmy o zanieczyszczeniu oceanów tzw. mikroplastikiem oraz wyjaśnialiśmy czym on jest i skąd bierze się w wodzie . Jak jednak się okazuje problem zanieczyszczenia tymi drobinami wykracza poza środowisko wodne. Mikroplastik jest bowiem także obecny w powietrzu i opadach atmosferycznych.

Kwestia ta stała się ostatnio głośniejsza po stwierdzeniu przez naukowców obecności mikroplastiku w śniegu, który spadł w Arktyce. Wiedza o tym wypływa m.in. z raportu opracowanego przez naukowców z niemieckiego Alfred Wegener Institute, którzy najpierw stwierdzili obecność drobinek plastiku w arktycznym lodzie, a następnie 14 400 drobin w litrze arktycznego śniegu. Wśród zanieczyszczeń obecne były fragmenty opon, uszczelek (głównie kauczuk nitrylowy), lakieru, farb (przede wszystkim syntetyczne polimery i włókien syntetycznych (mikrofibry).

Część badań dotyczyła Svalbardu, na norweskim Spitsbergenie, gdzie znajduje się Globalny Bank Nasion.

Obecność mikroplastiku stwierdzono także w opadach w innych miejscach na świecie. O ile w śniegu arktycznym znaleziono ponad 14 000 drobin, o tyle w tym pochodzącym z Bawarii aż 154 000/litr. Podobne przeprowadzano w odniesieniu do opadów atmosferycznych w różnych miejscach świata. I tak plastik znaleziono w wodzie deszczowej z Gór Skalistych, w Denver, w Kolorado (stwierdzono jego obecność w ponad 90% próbek), w Chinach, w Iranie i we Francji oraz w śniegu z Bremy i Alp Szwajcarskich. Podobnie jak w przypadku porównania śniegu z Bawarii i z Arktyki koncentracja mikroplastiku była w tych opadach zdecydowanie większa.

Powstaje pytanie w jaki sposób mikroplastik trafia zarówno do opadów deszczu, jak i śniegu?

Na szczęście póki co nie stwierdzono parowania plastiku, a w konsekwencji  procesu skraplania się.

Zgodnie z najpoważniejszą koncepcją plastik unosi się w powietrzu, przemieszczając się razem z wiatrem, a następnie jest „zbierany” przez opady deszczu lub śniegu. Z wiatrem mikroplastik może pokonywać znaczne odległości. Tłumaczy to chociażby fakt, że drobinki plastiku pojawiają się nawet w Afryce. Na potwierdzenie tej hipotezy przytacza się badania nad przemieszczaniem się pyłków kwiatowych, które mają podobne rozmiary.
W podobny sposób do Europy dociera także pył znad Sahary.

Nie bez znaczenia jest także metodologia badań, bowiem naukowcy zastosowali spektroskopię podczerwoną, która pozwala wykryć cząsteczki już o rozmiarach 11 mikrometrów. Podczas badań śnieg był topiony, woda filtrowana, zaś obecne na filtrze drobiny analizowane przy pomocy mikroskopu na podczerwień, zaś długości fal odbitych/pochłanianych pozwoliły na identyfikację cząstek.

Z kolei obecność plastiku w powietrzu można stwierdzić ustawiając źródło promieniowania UV na 400 nanometrów, przy czym wewnątrz budynków jest ich zdecydowanie więcej.

W sytuacji tej niezbędne wydaje się być przeprowadzenie badań nad obecnością cząstek plastiku w organizmach ludzi oraz ich wpływu na nasze zdrowie i to nie tylko ze względu na samo potencjalne wdychanie tych cząsteczek. Wraz z wodą mogą one bowiem zanieczyszczać żywność, którą potem spożywamy. Według amerykańskich naukowców człowiek spożywa rocznie od 39 000 do 52 000 cząsteczek mikroplastiku, zaś jeżeli dodać do tego wdychanie ilość ta wzrasta do przedziału od 74 000 do 121 000.

Zaś póki co możemy zaadaptować tekst jednej ze znanych piosenek i stwierdzić, że „It’s raining plastic”.