Jakich zmian związanych z ekologią możemy się spodziewać po ostatnich wyborach?

Jesteśmy świeżo po wyborach parlamentarnych, w których jednym z poruszanych tematów były kwestie ekologiczne. Jak wiadomo, w kampanii wyborczej partie polityczne często obiecują więcej, niż są w stanie zrealizować oraz niż jest to w ogóle możliwe. Warto więc przyjrzeć się składanym w jej trakcie obietnicom wyborczym w kontekście ekologii oraz zastanowić się które z deklaracji byłyby w ogóle możliwe do zrealizowania w Polskich warunkach oraz czy i które mają szanse na realizację przez partię, która wybory wygrała?

Zawsze drażliwa kwestia węgla

Temat ten przy okazji każdych niemalże wyborów parlamentarnych – jak i w czasie pomiędzy nimi – wzbudza emocje i budzi liczne kontrowersje. Oczywistym jest, że produkcja energii elektrycznej z tego surowca jest nieekologiczna, zanieczyszczane jest w ten sposób powietrze, a do atmosfery emitowana jest znaczna ilość dwutlenku węgla, co ma wpływ na pogłębianie się globalnego ocieplenia.

W kwestii „odejścia od węgla” w obietnicach wydaje się, że najdalej poszła Lewica. Celem tej koalicji byłaby rezygnacja w wykorzystywania tego surowca do roku 2035. Trzeba jednak zaznaczyć, że Lewica nie mówiła w tej kwestii jednym głosem. Z kolei koalicja pod przywództwem PSL była nieco „łagodniejsza” w tej kwestii, proponując jako datę ostateczną rok 2050. W odniesieniu do tego tematu dwuznaczne stanowisko zaprezentowała Koalicja Obywatelska, według której z jednej strony do roku 2040 powinno się odejść od wykorzystywania węgla, natomiast z drugiej sugerowano, że dopóki w kopalniach jest węgiel a koszty jego wydobycia nie będą na tyle wysokie, że pozwolą na utrzymywanie rodzin górniczych nie powinno się tych kopalń zamykać, a jedynie zaczekać na naturalne wyczerpanie się złóż. W odniesieniu do propozycji Lewicy i PSLu na drugim biegunie stały stanowiska Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. PiS nie deklarowało i nie deklaruje w ogóle odejścia od węgla, sugerując raczej modernizację górnictwa i wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań. Konfederacja również nie opowiedziała się za likwidacją tej gałęzi przemysłu, stwierdzając jedynie, że należy tę kwestię pozostawić funkcjonowaniu wolnego rynku.

W kontekście wyniku wyborczego oczywiste jest, że w przeciwieństwie do coraz większej ilości państw europejskich Polska nie zadeklaruje planów odejścia od produkcji energii z wykorzystaniem węgla. O braku planów w tej kwestii wprost mówił też prezydent. Planowana jest nawet rozbudowa istniejącej infrastruktury, przykładowo w postaci planów budowy kolejnej elektrowni węglowej. Sugerowane przez Koalicję Obywatelską wyczerpanie się polskich zasobów węgla, które miałoby w naturalny sposób doprowadzić do zamknięcia kopalń również nie wydaje się być realne, chociaż opinie co do polskich zasobów są tutaj diametralnie różne. Zdaniem prezydenta wystarczą one na nawet 200 lat eksploatacji, zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli oraz według części ekspertów czas ten jest znacznie krótszy: 15-25 lat. Stanowisko „pośrednie” prezentuje tutaj Państwowy Instytut Geologiczny, według jego danych obecnie eksploatowane zasoby wystarczą na około 40 lat, zaś jeżeli dodać do tego złoża istniejące, ale obecnie nie eksploatowane czas ten wydłuża się do 100 lat. Podobne rozbieżności występują w ocenie istniejących w Polsce złóż węgla brunatnego. Jeżeli jednak bliższe prawdy są dane mówiące o krótszym czasie, na jaki Polsce wystarczy węgla, to propozycje większości koalicji opozycyjnych nie zakładały w praktyce podejmowania żadnego wysiłku.

Niemniej jednak oczywiste jest, że w najbliższych latach nie dojdzie do znaczących zmian w kwestii użytkowania węgla. Nie można również zapominać o zdecydowanym oporze ze strony środowiska górniczego, na jaki natrafiały jakiekolwiek rządy w Polsce próbujące zamykać lub tylko restrukturyzować kopalnie. Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej istniejąca obecnie infrastruktura zostanie chociaż w pewnym stopniu zmodernizowana.

Jeżeli nie węgiel, to co?

Istnieją tu w zasadzie tylko dwie główne alternatywy: odnawialne źródła energii oraz energia nuklearna. Za budową w Polsce elektrowni atomowej opowiadają się Prawo i Sprawiedliwość, Razem i Konfederacja, SLD dopuszczało taką możliwość po skonsultowaniu tej kwestii z ekspertami oraz obywatelami. W ogóle nie wspomniano o tum w programie PSL (chociaż 5 lat temu w projekcie uchwały partii znalazł się postulat rezygnacji z tego typu instalacji w Polsce, co było wtedy sprzeczne ze stanowiskiem ówczesnego szefa partii i jednocześnie ministra gospodarki), zaś przeciwna była temu Koalicja Obywatelska (co również jest sprzeczne z wcześniejszym stanowiskiem rządu Platformy Obywatelskiej). W kontekście budowy elektrowni jądrowej rozkład „sympatii” politycznych ze strony obecnych w parlamencie ugrupowań i linia podziału między nimi przebiega zatem zupełnie inaczej, niż w przypadku spraw społecznych czy kwestii ideologicznych.

Wydaje się jednak, że w przypadku zwiększenia potrzeb energetycznych Polski szybciej dojdzie do budowy elektrowni atomowej, niż do rozszerzenia zakresu wykorzystywania istniejących w Polsce znaczących możliwości produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.