Jak wprowadzić segregację śmieci w XXI wiek?

Od paru lat w Polsce obowiązuje ustawodawstwo, które zobowiązuje mieszkańców do złożenia deklaracji o tym czy będą wyrzucać śmieci posegregowane, czy jednak nie będą sobie zadawać tego trudu. Na pewno jednak znane są przypadki osób, które w teorii deklarują segregację, natomiast w praktyce… wygląda to różnie. W zasadzie możliwe jest nawet, że ktoś tylko z oszczędności, bo różnica w opłacie miesięcznej bywa znaczna, oficjalnie zadeklaruje, że będzie segregował śmieci, tymczasem nie będzie tego robił w ogóle.

Bo aktualnie nie da się tego zweryfikować.

Kwestia ta jest oddzielnym problemem, wymagającym zajęcia się przez ustawodawców. Oczywiście podstawą w kontekście społeczeństwa jest tutaj poczucie odpowiedzialności i zwyczajnej uczciwości, tak wobec innych ludzi, jak i wobec Planety, na której żyjemy. Z obiema kwestiami jednak bywa różnie. Potrzeba byłoby tutaj gruntownej zmiany świadomości, w tym głęboko zakorzenionego poczucia, że jeżeli coś nie jest moje, to jest niczyje. Niestety bowiem przykładowo problem dzikich, nielegalnych wysypisk nadal w Polsce istnieje.

Nie jest w praktyce możliwe, aby przykładowo straż miejska monitorowała rodzaj wyrzucanych śmieci, monitoring w formie kamer też wydaje się rozwiązaniem niemożliwym do zastosowania a przynajmniej zbyt kosztownym. W związku z tym miasta próbują sobie jakoś z tą sytuacją radzić, chociaż póki co tylko kilka z nich.

Co więc można zrobić?

Jednym z możliwych rozwiązań jest wprowadzenie kodów kreskowych. Specjalne naklejki umieszczane są wtedy np. na workach na śmieci. Sam kod zresztą dodatkowo służy do otwarcia pojemnika poprzez zbliżenie go do czytnika, otwarcie go w inny sposób jest niemożliwe. Ma to dodatkową zaletę, bowiem uniemożliwia „oszczędnym” osobom z innego osiedla podrzucenie swoich śmieci. Same śmieci można natomiast „zidentyfikować” i stwierdzić, czy są wrzucane zgodnie z przeznaczeniem pojemników. Rozwiązanie takie wprowadzane jest w Ciechanowie, póki co pilotażowo. Dodatkowo pojemniki mają możliwość zważenia odpadów, co jest dodatkowym plusem. Generalnie właściwym rozwiązaniem przy takich możliwościach byłoby uzależnienie wysokości opłaty miesięcznej od ilości i wagi wyrzucanych śmieci.

Podobne rozwiązanie jak to w Ciechanowie, również w formie pilotażu, realizowane jest w Rudzie Śląskiej. W programie uczestniczyło około 1000 gospodarstw domowych. Jednakże nie wszędzie takie rozwiązania zostały dobrze przyjęte, głównie ze względu na złą organizację. Przykładem może być Płock, którego mieszkańcy nie byli zadowoleni ze sposobu dystrybucji naklejek. Trzeba je było bowiem odebrać osobiście w urzędzie gminy, w godzinach pracy, co było szeroko krytykowane, zwłaszcza przez osoby nie mieszkające w samym mieście.

Nieco inne systemy, mające w większym stopniu na celu monitorowanie samych odpadów zostały wprowadzone w Krakowie i Lublinie. W pierwszym z miast w jednym z sektorów odbioru odpadów pojemniki na śmieci posiadać mają etykiety, zaś w bazie danych mają być zbierane informacje m.in. o pojemnościach pojemników oraz o rodzaju zbieranych odpadów. Ta pierwsza informacja daje chociażby możliwość stwierdzenia czy pojemności pojemników zostały odpowiednio dobrane. Z kolei w Lublinie pojemniki na śmieci są chipowane. Zbierane informacje dotyczyć mają – oprócz wspomnianych w kontekście Krakowa – także lokalizacji pojemników, co w połączeniu z monitorowaniem na bazie systemu GPS pozwala na określenie miejsc wyładunku śmieci.

Te wszystkie zabiegi oraz dodatkowe koszty ponoszone przez miasta nie byłyby jednak oczywiście potrzebne gdyby mieszkańcy uczciwie podchodzili do kwestii segregacji odpadów.