Jak państwa chronią się przed skutkami zmian klimatycznych: powodzie

Jak wiemy postępujące zmiany klimatyczne spowodują stopienie się lodowców, co z kolei pociągnie za sobą większe ryzyko powodzi dla nisko położonych terenów. Szczególnie groźne staną się też fale sztormowe. Dlatego niektóre państwa i miasta już od lat przygotowują odpowiednie systemy, mające zapewnić im bezpieczeństwo. W artykule przedstawimy trzy przykłady z naszego europejskiego podwórka.

Słynny system ochronny został zbudowany na Tamizie w Londynie. Jest to słynna Thames Barrier, mająca blokować ewentualne fale powodziowe, mogące dotrzeć do Londynu od strony otwartego morza. Jej budowa została rozpoczęta w 1972 roku i trwała 10 lat. Jej koszt to ówczesne 534 miliony funtów, co szacuje się na obecne 1,66 biliona. Samą zaporę często nazywa się „symfonią w stali i betonie”, która powinna spełniać swoją funkcję nawet do 2070 roku.

Thames Barrier to system obrotowych zapór wodnych. Na szerokości Tamizy rozmieszczono 10 blokad, którymi są płyty ważące około 3 000 ton. Do sterowania nimi służy 8 maszynowni. Na całkowite zamknięcie barier potrzeba 75-90 minut. Nie koniec jednak na tym. Każda taka operacja to koszt około 5 000 funtów. Raz w roku przeprowadza się także specjalny test, którego świadkiem może być zgromadzona publiczność. Bywają jednak miesiące, kiedy jest potrzebne ich uruchomienie nawet i 10 razy. Ocenia się, że Thames Barrier ochroniła Londyn przed powodzią, która mogła grozić miastu w 2013 roku. Oceniano wtedy, że gdyby nie zapora zagrożonych mogło być nawet 800 tysięcy domów. Warto też nadmienić, że władze Londynu planują budowę następnej zapory.

Szczególnie narażona na zalanie przez wody morskie jest nisko położona Holandia. Momentem przełomowym dla decyzji o budowie systemu mającego ochronić przed tym wybrzeże była noc z 31 stycznia na 1 lutego 1953 roku, kiedy wody sztormowe przerwały zapory, zaś woda wdarła się aż na 75 kilometrów w głąb lądu. Zginęło wtedy 1836 osób, zniszczone były domostwa 100 000 mieszkańców. Nie koniec jednak na tym. Zalanie tak dużego obszaru spowodowało bowiem znaczne zasolenie gleby.

Niezbędne zatem okazało się stworzenie skutecznego systemu chroniącego nabrzeże. Tym systemem miał się stać Plan Delta, chroniący wybrzeże w Zelandii oraz Rotterdam. Pierwsza zapora, Stormvloedkering Hollandse Ijssel, została zbudowana jeszcze w 1958 roku. Ostatnia z apór rozpoczęła swoje funkcjonowanie w 1997 roku, zaś szacowny koszt całej inwestycji to 13 miliardów dolarów. Znacznie kosztowniejsza będzie rozbudowa systemu, która ma uwzględniać topnienie lodowców i co za tym idzie wzrost poziomu wody. Ulepszenie to ma kosztować 144 miliardy dolarów.

W skład aktualnego systemu wchodzą trzy zapory stałe, posiadające ruchome zasuwy, które w przypadku podniesienia się poziomu wody zostają opuszczone. Niewątpliwie najsłynniejszym jednak elementem jest ruchoma zapora Maeslantkering na kanale Nieuwe Waterweg, która ochraniać ma Rotterdam. Ma ona dwa ruchome ramiona o długości 237 metrów i wysokości 22 metrów. Kontrolowane przez komputer zamknięcie zapory trwa około półtora godziny. Podobnie jak w przypadku Thames Barrier co roku wykonywane jest zamknięcie testowe.

Niestety jak się okazuje przy budowie takich systemów należy brać także pod uwagę kwestie cyberbezpieczeństwa. Zwraca się bowiem uwagę na fakt, że system mający chronić Holandię jest pod tym względem wyjątkowo wrażliwy. Taki system wymaga bowiem skomplikowanego oprogramowania sterującego, które nadzoruje czujniki i pompy. I ten właśnie system może być podatny na ataki hakerskie. Istnieje zatem ryzyko wykorzystania potencjalnych luk przez przestępców lub terrorystów, którzy mogliby doprowadzić do zalania terenów, które system ma chronić. Postanowiono nawet sprawdzić istniejący poziom zabezpieczeń zapraszając do współpracy grupę hakerów. Na szczęście nie prawdziwych przestępców, ale specjalistów pracujących dla rządu. Dostali oni za zadanie dostanie się do systemów kontrolnych i nawet udało im się dotrzeć do centrum kontroli. Zostali natomiast wykryci dopiero w momencie, kiedy spróbowali podłączyć do niego własny sprzęt sterujący.

Swój system ochronny posiada także wyjątkowo narażona na powodzie Wenecja. Nosi on nazwę MOSE od Modulo Sperimentale Elettrodinamico, czyli Eksperymentalny Moduł Elektrodynamiczny. Na system ten składa się łącznie aż 78 zapór hydraulicznych, które w razie potrzeby są podnoszone z dna morza. Jego budowa już na tę chwilę kosztowała ponad 5 miliardów dolarów. Trzeba jednak podkreślić, że system się sprawdza, bowiem MOSE już kilkakrotnie ochronił Wenecję przed falą powodziową. 

Nie mogąc w pełni zapobiec skutkom zmian klimatycznych przynajmniej starajmy się odpowiednio do nich przygotować.