Co zmieniło się w ostatnich latach w walce z globalnym ociepleniem?

Odkąd problem globalnego ocieplenia stał się zjawiskiem „powszechnym” obarczano za to zanieczyszczenia powietrza wywołane spalinami samochodowymi, dymami z fabryk, używaniem dezodorantów. Winnym za to był przede wszystkim dwutlenek węgla. Jego wzrost w atmosferze z roku na rok wzrasta. Obecnie jest on najwyższy od co najmniej 3 mln lat. Jednak kiedy świat ogarnięta pandemia COVID-19 i gospodarka, wraz z prawie wszystkimi swymi gałęziami stanęła, dostrzeżono światełko w tunelu. Zaczęto wierzyć, że będzie to przełom w powolnym, choć konsekwentnym obniżaniu stężenia tego gazu. Jednak badania naukowe są bezlitosne, według nich pandemia nie zdoła zapobiec dalszemu wzrostowi zawartości tego gazu w atmosferze, a co najważniejsze i pozytywnym oddziaływaniu na zmiany średnich temperatur na świecie.

Brytyjska agencja meteorologiczna zapowiada, że w 2021 roku poziom głównego gazu wywołującego efekt cieplarniany, przekroczy o ponad połowę poziom sprzed epoki przemysłowej. Efektem tego będą najprawdopodobniej wyższe temperatury niż te sprzed 10 lat. Natomiast według hipotezy Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) emisje CO2 zmniejszyły się w ubiegłym roku w stosunku do 2019 r. o 8 %.

Jednak wróćmy do początków… Ostatnimi czasy powrócił temat globalnego ocieplenia w związku ze srogą w tym roku zimą, która już za nami. Wiele osób dało pod wątpliwość, czy rzeczywiście to zjawisko istnieje. Otóż niezaprzeczalnie tak. Przemawiają za tym badania naukowe, które pokazują że klimat naszej planety zmienia się w zatrważającym tempie. Gwałtowność zjawisk pogodowych, ich intensywność a także topnienie się pokrywy lodowej na biegunach to efekt tego zjawiska. Bieżący rok będzie  zatem rekordowy po względem stężenia CO2 w atmosferze a co za tym idzie stanie się  najcieplejszym w historii.

Nieubłaganie zmieniający się klimat zaczyna nam o sobie dawać znać.

Pojawi się coraz więcej skrajnych zjawisk pogodowych. Naukowcy zaobserwowali, że nasza planeta nagrzewa się nierównomiernie np. obszary biegunowe ocieplają się silniej niż równikowe. Prognozy na najbliższych kilkanaście lat nie napawają optymizmem. Wiadomym jest, że bieguny są chłodniejsze niż równik, ale szybsze nagrzewanie się biegunów będzie powodować gwałtowne napływy powietrza o dużych różnicach temperatur. W konsekwencji będziemy doświadczać gwałtownych kilkudniowych upałów napływających z południa albo drastycznych chłodów wędrujących z północy. 

Gwałtowne skrajności to jedno, a co z ogólną temperaturą na naszym globie? Według wyników naukowych temperatura  Ziemi wzrosła o ponad 1 st. C w odniesieniu do czasów szybkiego rozwoju cywilizacji. Natomiast rok 2020 okazał się o 1,2 st. C cieplejszy od okresu 1850–1900. 

Ponadto warto wiedzieć, iż zmiany temperatur dzieją się wysoko nad naszymi głowami, a dokładniej w stratosferze około 20-50 km od powierzchni naszej planety. Należy mieć świadomość tego, że cała atmosfera się ociepla dzięki Słońcu. Jednak dostrzegalne niższe temperatury w stratosferze spowodowane są emisją gazów cieplarnianych a nie Słońcem. Od samego Słońca stratosfera nagrzewa się z jednej i drugiej strony. A według tych danych nagrzewa się bardziej od strony Ziemi.

Globalne ocieplenie pogłębiane jest działalnością człowieka, ale czy tylko?

Jednak i on potrafi dostrzec w tym plusy. Mniejsze rachunki za ogrzewanie, przy łagodnych zimach czy wiele słonecznych dni, to tylko niektóre z nich. Ale pojawia się i „drugie dno”. Zmiany klimatu niosą ze sobą także daleko idące dotkliwe konsekwencje, szczególnie w naszej strefie klimatycznej. W Polsce coraz częściej pojawiają się susze i nagłe powodzie. Przez nie dotkliwie odczuje to nie tylko rolnictwo, ale także pozostałe gałęzie gospodarki. W obiegłym roku wiosna przyniosła susze, a co z tym związane niekontrolowane pożary. Przez skąpe opady  (w tym opady śniegu) stan wód był niższy. Uratowała to wszystko druga połowa roku, gdzie opady pojawiły się i to bardziej obfite. Obserwując natomiast tegoroczną wiosnę, mamy tę przewagę że po sporych opadach śniegu zasoby wody są na wysokim poziomie.

A jak zapatruje się świat na walkę z globalnym ociepleniem?

Nasi krajanie z UE w, a dokładniej negocjatorzy Rady i Parlamentu Europejskiego kwietniu bieżącego roku osiągnęli wstępne porozumienie polityczne. Dotyczy ono celów klimatycznych, które mają być zapisane prawnie. Osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r., a także wspólne ograniczenie o co najmniej 55% emisji gazów cieplarnianych do 2030 r., to główne założenia.

Państwa UE obrały cele redukujące i znacznie ograniczające dotychczasową, nadmierną emisję gazów cieplarnianych. Do 2017 roku kraje UE zredukowały swoje emisje o niemal 22% w porównaniu z 1990 r. Jak widać takie redukcje to świetny wyniki, dlatego też, by podtrzymać założenia uregulowane prawnie oczywistym będzie modyfikacja gospodarki w każdym kraju UE. Aby to osiągnąć i skuteczniej zmniejszać globalne ocieplenie istotnym będzie pobudzenie rozwoju gospodarczego w sposób zrównoważony, a co za tym idzie stworzenie tym samym miejsc pracy. Ponadto powinno to doprowadzić do zapewnienia wszystkim krajom/obywatelom korzyści zdrowotnych i środowiskowych, a także stworzenia wieloletniej konkurencji dla pozostałych krajów, by wypromować nieszablonowość w odniesieniu do odnawialnych źródeł energii a także tzw. zielonych technologii.

Zobacz również: Wpływ globalnego ocieplenia na morza i oceany